• Wpisów: 53
  • Średnio co: 43 dni
  • Ostatni wpis: 6 lat temu, 15:49
  • Licznik odwiedzin: 28 462 / 2331 dni
 
aga25586
 
Love One Direction: Rozdział 26
  Ale w tamtym czasie zeszłam do recepcji. Chciałam się zapytać, czy jest ktoś kto mógłby oprowadzić mnie i Jess po mieście. W recepcji był młody chłopak. Może z trzy lata starszy ode mnie. Wysoki szatyn.
  -Przepraszam, czy mogłabym...? - nie dokończyłam, bo przerwał mi recepcjonista.
  -Hej! to ty jesteś tą dziewczyną, która się kręci koło One Direction? - zapytał.
  -Po pierwsze : Tak, to ja. A po drugie : ja się nie kręcę wokół nich. Jestem kuzynką Niall'a.
  -Serio? A mogłabyś załatwić mi ich autograf dla mojej młodszej siostry?
  -To zależy. Najpierw musisz zrobić coś dla mnie.
  -Co takiego? - zapytał podejrzliwie.
  -Oprowadzisz mnie i moją przyjaciółkę po Paryżu.
  -Tylko tyle? - zdziwił się - Oczywiście, ale dzisiaj pracuję.
  -Rozumiem. A kiedy będziesz mógł? - rozmawialiśmy jeszcze przez 2 godziny. Muszę przyznać, że źle oceniłam Charli'ego - tak ma na imię. Po wymianie kilku zdań doszłam do wniosku, że jest on miłym i fajnym chłopakiem. Okazało się, że jego ojciec jest prawdziwym Anglikiem, a matka Polką. Teraz mieszka i pracuje we Francji, ale jeśli tylko może jedzie do Londynu, do rodziny. Ja mieszkam w Anglii od 3 lat, przeprowadziłam się z mamą po śmierci taty. Nie zauważyłam nawet, gdy wrócił Louis :
  -Hej, długo tu jesteś? - zapytał.
  -Jakieś dwie godziny. Poznajcie się : to jest Charli - wskazałam na mojego nowego przyjaciela - a to jest Louis - przytuliłam Lou.
  -Hej - przywitał się Charli.
  -Cześć - odpowiedział Louis.
  -To my już pójdziemy - przerwałam niezręczną ciszę, która zapanowała po ich słowach. Złapałam chłopaka za rękę i poszliśmy do naszego apartamentu.
  -Chyba musimy zmienić hotel - rzekł Loui, gdy byliśmy w środku.
  -Dlaczego?
  -Bo zanim skończy się trasa, zgarnie mi cię z przed nosa pewien recepcjonista.
  -Co ty wygadujesz? - przyznaję, że widziałam może z dwa razy, jak Charli spojrzał na mnie takim innym wzrokiem i powiedział mi kilka komplementów, ale nie brałam tego na serio.
  -Nie mów, że nie widziałaś jaki był szczęśliwy, gdy z tobą rozmawiał. Dopiero, gdy się pojawiłem, to zrzedła mu mina.
  -Zazdrosny jesteś? :) - spytałam.
  -A powinienem?
  -W każdym związku ludzie powinni chodź troszeczkę być zazdrośni o drugą połówkę.
  -A ty jesteś? - zapytał mnie Louis.
  -Oczywiście, że jestem. - powiedziałam z powagą, siadając na łóżku - nawet nie wiesz co ja przeżywałam, gdy miałeś iść na ten koncert. Nie raz się czyta, że jakiś piosenkarz poznał swoją dziewczynę właśnie na koncercie.
  Oczywiście w gazetach pojawiły się już nasze zdjęcia, ale fanki - jak to fanki - nie chcą wierzyć, że ich idol jest zajęty przez inną dziewczynę.
  Louis kucnął przede mną i złapał mnie za ręce.
  -Naprawdę nie masz się o co martwić. Tamte fanki mnie nie obchodzą. To ciebie kocham - powiedział.
  -Wiem, ale nie poradzę nic na to, że mam takie głupie obawy.
  -A mam ci pomóc?
  -Jak?
  Usiadł obok mnie i mnie pocałował. Nie wiem po jakim czasie - czy po sekundzie, minucie albo godzinie - ale przerwał.
  -Już wierzysz? - zapytał.
  -Jeszcze nie do końca - odpowiedziałam, po czym ponownie wpiłam się w jego usta.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków