• Wpisów: 53
  • Średnio co: 40 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 15:49
  • Licznik odwiedzin: 26 185 / 2183 dni
 
aga25586
 
Love One Direction: Rozdział 19
  Obudziłam się dosyć późno, ale nic dziwnego. W końcu, gdy się kładłam było grubo po północy. Rozejrzałam się po pokoju, byłam zdezorientowana. Po kilku sekundach uświadomiłam sobie, gdzie jestem. Byłam w domu One Direction !!! Nareszcie! Przede mną dwa cudowne miesiące z Louis'em i pozostałą częścią 1D!
  Szybko się ubrałam i zeszłam na dół. Mimo że byłam w tym domu od 12 godzin - z czego większość przespałam - to mogłam się w nim odnaleźć. Liam, Zayn, Harry i Louis siedzieli na kanapie i zawzięcie o czymś rozmawiali, a Niall ćwiczył na gitarze jakąś piosenkę. Musiała być nowa, bo słyszałam ją pierwszy raz.
  -Co to za piosenka? - zapytałam Niallera.
  -Co? - wyrwał się z zamyślenia - Aaa... Nic takiego... - tyle zdołał powiedzieć, bo przerwal mu Hazza :
  -To piosenka dla Jess!
  -Serio?! To super!
  -No, nie wiem, czy tak super - Lou popatrzył na Styles'a jakby pytając czy może mi coś powiedzieć.
  -O co wam chodzi? - zaniepokoiłam się.
  -Chodzi o to, że ta piosenka jest o nieszczęśliwej miłości, o zerwaniu, itp. - wyjaśnij Harry.
  -Jak to? Dlaczego?
  -Nie słuchaj ich. - rzekł Horan - Popatrz na tekst. - podał mi kilka kartek. Rzeczywiście piosenka nie była o rozstaniu, ale o wielkiej, szczęśliwej miłości. Odwróciłam się do Harry'ego.
  -Musisz mnie tak straszyć???
  -Przecież tylko żartowałem.
  -Dla mnie to nie było śmieszne.
  Wyszłam na zewnątrz i usiadłam przy basenie. Zadzwoniłam do Jess. Powiedziała, że z Niall'em jest super. Rozmawiałyśmy 10 minut. Gdy się rozłączyłam, usłyszałam za sobą czyjeś kroki. Odwróciłam się.
  -To naprawdę były tylko żarty - powiedział Hazza. - Nie gniewasz się?
  -Nie, nie gniewam się. Może zareagowałam zbyt impulsywnie, ale to dlatego, że Jess jest dla mnie jak siostra i chcę, żeby była szczęśliwa.
  W tej chwili z domu wyszło 4/5 1D. Widać było, że Niall z żalem rozstawał się ze swoją gitarą.
  -I co? Pogodzeni? - zapytał Zayn.
  -A kto mówił, że byliśmy pokłóceni? - zapytałam z uśmiechem. Pozostali również się uśmiechnęli. Położyłam się na ziemi i zamknęłam oczy, porażona słońcem, które dziś świeciło wyjątkowo mocno.Po chwili poczułam na nadgarstkach i kostkach czujeś dłonie. Chciałam się wyszarpnąć, ale było za późno.
  -Nie! Zostawcie mnie! Puśćcie! - krzyczałam.
  W pewnym sensie mnie posłuchali, ale oczywiście upuścili mnie do wody. Gdy wypłynęłam na powierzchnię, wszyscy się ze mnie śmiali. Pierwszy ogarnął się Louis, podszedł do mnie i wyciągnął rękę w moim kierunku. Chwyciłam ją, ale po to, aby pociągnąć Lou do wody. Kolejny wybuch śmiechu. Chłopacy po kolei skakali do wody. Zanurkowałam, ale Louis za mną. Podpłynął do mnie i ...pocałował mnie! To był najpiękniejszy podwodny pocałunek.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego